poniedziałek, 24 października 2016
Miłych snów
Znowu dziergam. Zaczęłam od dwóch poduszek dla dzieci Brata. Gotowe zestawy kupiłam w e-dziewiarce. Prostota. Dwa kwadraty i doszyte części maskotek. A jaka frajda!! Włóczka Dolce firmy YarnArt - 100% mikropolyester - tak milusia, że sama bym się do nich przytuliła. Dzieci zadowolone, szczególnie dziewczynka. Tylko zdjęcia kiepskie bo robione w pośpiechu.
środa, 21 września 2016
Wreszcie nie muszę
Ostatni rok był trudny. Nie jakiś dramatyczny, nie przytrafiły się żadne choroby, nieszczęścia, ale trudny. Mój Syn robił maturę. Dla większości jest to naturalne jednak dla niego jest to osiągnięcie. Jest dyslektykiem, ma problemy z koncentracją i pamięcią, a o tym, że będzie raczej kiepsko się uczył dowiedziałam się jak miał 9 miesięcy po badaniu EEG. No i fakt. Cały okres podstawówki, gimnazjum i technikum to ciągła walka. Na szczęście jest dobrym dzieckiem, a kiedy dostał się do technikum trafił na wspaniałych nauczycieli. Pozdrawiam stąd całe ciało pedagogiczne Technikum Ogrodniczego na ul. Bełskiej w Warszawie, a szczególnie wychowawczynię - panią Bożenę Banaszek. Doceniali, że chłopak się stara, nie wagaruje i zawsze dawali mu czas na poprawki. A było ich pełno, bo jak uczył się jednego przedmiotu, to nie zdążył drugiego. Na wszystko musiał poświęcać więcej czasu niż inne dzieci. A do tego wstawał o 5-tej rano bo szkoła z drugiej strony Warszawy. Wracał też przed piątą i na naukę naprawdę było mało czasu. W weekendy właściwie nie wychodził z domu. I wszyscy to doceniali. Wyjątkiem była ostatnia klasa, kiedy zmieniono nauczyciela. Nowa polonistka uważała, że nie powinien podchodzić do matury i mocno próbowała go zniechęcić. Nerwów była masa, groziło mu nawet oblanie klasy. Ale się zawziął (mimo chwilowych chęci rezygnacji, tym bardziej, że w klasie podeszło tylko 8 osób). I choć to właśnie polskiego bał się najbardziej to zdał go najlepiej. Nie udało się niestety z matematyki, zabrakło 6% czyli 3 punktów zadaniowych!! I znowu lato w stresie i poprawka. I sukces. Jestem z niego bardzo dumna. Inni na jego miejscu dawno by się zniechęcili. Wybrali zawodówkę, albo odpuściło maturę. A ja wreszcie zaczynam czuć spokój. A właściwie uczę się tego spokoju. Do tej pory zawsze na pierwszym miejscu była jego szkoła. Nie żebym nad nim sterczała, ale zawsze byłam w pobliżu jeśli potrzebował pomocy. Czasem tłumaczyłam matematykę, a czasem po prostu przepytałam ze słówek. Było tego w sumie niewiele, ale zawsze z tyłu głowy pukał młoteczek - "do kina - nie bo klasówka, weekend nad morzem, nie bo szkoła. może będę potrzebna". I tak całe lata. I nagle koniec. Nie muszę. Chce iść jeszcze do dwuletniej szkoły pomaturalnej, ale już nic na siłę. Jak się nie uda to nie. A ja włączam na luz. To znaczy próbuję bo ciężko się przyzwyczaić. Próbuję zwolnić i dlatego wracam do bloga. I mam nadzieję, że już na dłużej.
niedziela, 23 sierpnia 2015
Robótkowo - uczę się robienia rękawiczek. Żeby nie było za łatwo wzięłam się za wzór po angielsku z Raverly. O taki. Ale coś jest nie tak, bo o ile ściągacz jest ok to część na dłoń jest stanowczo za duża. Przyrost na kciuk też ma o wiele więcej oczek (aż 19) niż w opisach na polskich stronach. Skończę ją bo chcę się nauczyć zasady, a potem spruję. Teraz wygląda to tak:
poniedziałek, 3 sierpnia 2015
Błękitne niebo
Z niebem kojarzy mi się kolor tej włóczki. Nie do końca widać go na zdjęciach, ale to taki czysty, jasny błękit. Włóczka to Salsa firmy Cheval Blanc - mieszanka bawełny (60%) i akrylu . Dosyć gruba, robiłam na drutach nr 5. Jednak mimo wczorajszego upału czułam się w niej świetnie, ażurek świetnie spełnił swoją rolę.
Wzór z numeru 2/2015 Sandry Specjalnej - Modne Sploty
Wzór z numeru 2/2015 Sandry Specjalnej - Modne Sploty
czwartek, 28 maja 2015
Pogoda wreszcie wróciła do normy. Jest piękne słońce i pod wpływem chwili stwierdziłam, że biorę dwa dni urlopu. Pójdę na rynek, może kupię coś do skrzynek, a jak nie to pojadę do ogrodniczego. Obiecałam tylko sobie, że nie będę sprzątać. No bo tracić urlop na latanie z odkurzaczem to przesada.
Ogród się zmienia jak w kalejdoskopie. Piwonie już przekwitły, lilaki też.Zostały jeszcze te drobne i żółty. Za to zaczynają szaleć powojniki i irysy. Azalie też mają się dobrze
zrobiłam drugi szal z Sol Degrase. Tym razem biało-niebieski. Ten jest dla mnie
Ogród się zmienia jak w kalejdoskopie. Piwonie już przekwitły, lilaki też.Zostały jeszcze te drobne i żółty. Za to zaczynają szaleć powojniki i irysy. Azalie też mają się dobrze
zrobiłam drugi szal z Sol Degrase. Tym razem biało-niebieski. Ten jest dla mnie
poniedziałek, 18 maja 2015
Rocznica nieobecności
Akurat dziś skończyłam komin dla siostry i pomyślałam, że reaktywuję bloga. Patrzę - a tu minął równo rok od ostatniego wpisu. A że to maj to aż się znowu prosi o zdjęcia z ogrodu. Mogę porównać różnice. Rok temu kwitły już obydwie piwonie drzewiaste, a w tym dopiero zaczynają. Ale kwitną lepiej. Za to azalii prawie nie widać spod kwiecia
Piwonia kwitnie tylko różowa, naliczyłam 18 pąków, biała jest jeszcze zwinięta
A komin wygląda tak. Zdjęcia kiepskie bo ciemno w domu. Wzór pochodzi ze strony e-dziewiarki. Jak go zobaczyłam na filmiku od razu wiedziałam, że chcę. Ten jest dla siostry, dla mnie będzie niebiesko-kremowy.Włoczka Sol Degrade, druty 5,5
Piwonia kwitnie tylko różowa, naliczyłam 18 pąków, biała jest jeszcze zwinięta
A komin wygląda tak. Zdjęcia kiepskie bo ciemno w domu. Wzór pochodzi ze strony e-dziewiarki. Jak go zobaczyłam na filmiku od razu wiedziałam, że chcę. Ten jest dla siostry, dla mnie będzie niebiesko-kremowy.Włoczka Sol Degrade, druty 5,5
niedziela, 18 maja 2014
robótkowo nic, a roboty w bród..
Nic nie robię, każdą wolną chwilę spędzam w ogrodzie. Chciałabym, żeby maj się nigdy nie kończył. Mogłabym siedzieć na ławce, patrzeć i wdychać zapachy bzów, piwonii i azalii.
poniedziałek, 5 maja 2014
Wiosna!!
Wiosna pełną parą. W tym roku zakwitły pierwszy raz rośliny, które posadziłam wiele lat temu. Dziś pokażę krzew konwaliowy czyli kłokoczkę południową. Przywiozłam ją chyba z 8 lat temu z Gołubia na Kaszubach. Była mała ale kwitła. Niestety po wsadzeniu w ogrodzie przyrastała jak szalona, ale kwiatów nie było. W zeszłym roku stwierdziłam, że jak nie zakwitnie za rok to ją wytnę bo szkoda miejsca. I po raz kolejny taka groźba pomogła. Kwitnie!
środa, 23 kwietnia 2014
Żyję i dziergam
Dawno nie pisałam choć dłubię cały czas. Niestety historie rodzinno-zdrowotne i ogólne poczucie beznadzieji spowodowało, że było tego niewiele. Za to regularnie czytam blogi i co raz dostaję zajawki, żeby spróbować czegoś nowego. Z ogromu inspiracji na razie skończona jedna. Wydziergałam na szydełku (!) torebkę ze Zpagetti. Podoba mi się ogromnie, ma głęboki śliwkowy kolor, czego nie widać na zdjęciu. Jako, że był to eksperyment nie inwestowałam, nie ma podszewki, więc trzeba uważać na długopisy bo mogą wypaść. Kółka znalazłam w resztkach z jakiś zasłon, a rączki wyplotłam, bo nie mogłam znaleźć takich, żeby mi się podobały. Jeszcze muszę wymodzić zapięcie bo się rozchyla, ale chyba wykorzystam magnesy od torebki, którą miałam wyrzucić.
czwartek, 28 listopada 2013
Nowy gadżet
Zaszalałam dzisiaj. Rano poszłam do Lidla, żeby kupić parę prezentów pod choinkę. No i owszem kupiłam domek do malowania dla bratanicy Męża, do tego walizeczkę z kredkami, a dla jego chrześnicy zestaw dziurkaczy i wytłaczarek. Ale poza tym wzięłam lampę. Dopytałam czy w razie czego mogę ją zwrócić bo droga (149,00) Myślałam bardziej o Mężu, który szykuje sobie warsztat do różnych prac, czasem kręci muchy na ryby, a wzrok mu niestety siada. Najpierw oczywiście powiedział, że mu nie potrzebna, ale jak zobaczył, że ma szkło powiększające i super lampę to zdanie zmienił. Ale dcyzja zapadła, że na razie zamocujemy do mojego biurka. No i na pewno jej już nie oddam :). Ma fantastyczne białe światło, dużo lepsze niż zwykłe żarówki. Do tego długie ramię i wykręca się we wszystkie strony więc do stojaka do haftu, który stoi obok biurka też się nada. A do tego to szkło powiększające.... Wygląda jak lampa u kosmetyczki i już sprawdziłam - do manicure nada się fanrastycznie.
Aha, i przy okazji dostałam za zakupy książkę Pascal kontra Okrasa. Całkiem przyzwoicie wydana, jeden przepis już wypróbowany.
Aha, i przy okazji dostałam za zakupy książkę Pascal kontra Okrasa. Całkiem przyzwoicie wydana, jeden przepis już wypróbowany.
środa, 20 listopada 2013
Jako osoba bardzo lubiąca robótki ręczne, a ostatnio szczególnie druty zaopatrzyłam się w nieodzowny atrybut dziewiarki, a mianowicie ... w kota. Przedstawiam Państwu Mambę vel Krzywica. Teoretycznie jest własnością Syna, ale że ostatnio dużo przebywam w domu to głównym miejscem jej pobytu jest moje biurko, zaczynając od klawiatury a na podstawce pod monitor kończąc. Jest fantastyczna, mruczy i lubi przychodzić na kolana. A Krzywica bo przednie łapki ma na beczce prostowane i wygląda jak paker z siłowni. Gdyby była chłopcem nazywałaby się Pudzian ;). Jak mi się uda to uchwycę te krzywulce.
środa, 11 września 2013
Wróciłam do drutów. Niestety tak mam, że przy jednym długo nie wytrzymam. Porządkując karton z włóczką znalazłam 1,5 motka włóczki ISPE New York, który został po moim szalu Clapotis. Zachciało mi się poduszki. Niestety na całą nie starczy, muszę coś kombinować na tył. Na razie pokażę inspirację:

a tu opis
http://www.canadianliving.com/crafts/knitting/aran_pillow.php
Moja będzie ciemno zielona i z cieńszej włóczki. Pokażę jak zrobi się jaśniej w domu bo zdjęcia z komórki kiepsko wychodzą w tej szarówce

a tu opis
http://www.canadianliving.com/crafts/knitting/aran_pillow.php
Moja będzie ciemno zielona i z cieńszej włóczki. Pokażę jak zrobi się jaśniej w domu bo zdjęcia z komórki kiepsko wychodzą w tej szarówce
poniedziałek, 2 września 2013
Decoupage - pierwsze i drugie kroki
W ramach powrotu do prac ręcznych oraz z broku porządnych okularów do haftu postanowiłam poćwiczyć decoupage. Na razie czysto od strony technicznej i bez cieniowania, żeby oswoić się z techniką. Kiedyś byłam na kilkugodzinnym kursie, którego wynikiem była to pudełko po bombce. Obecnie służy mi w łazience za pojemnik na maszynki jednorazowe. Trochę go zmarnowałam, bo nie był do końca polakierowany i się pobrudził. Mam nauczkę


Tym razem wzięłam starą tacę, którą kupiłam na giełdzie w Kłodzku podczas ferii. Kosztowała cale 5zł. Zapomniałam zrobić fotki przed robotą, oprzytomniałam pod koniec pierwszej warstwy. Widać fragmenty starego koloru:

A teraz wygląda tak. Są oczywiście spore błędy, ale sprawiła mi sporo frajdy. Nie wiem tylko czy mogę jej używać do noszenia naczyń bo wylakierowana jest akrylowym lakierem do drzewa. Czy mokre filiżanki nie zostawią śladów?



Tym razem wzięłam starą tacę, którą kupiłam na giełdzie w Kłodzku podczas ferii. Kosztowała cale 5zł. Zapomniałam zrobić fotki przed robotą, oprzytomniałam pod koniec pierwszej warstwy. Widać fragmenty starego koloru:

A teraz wygląda tak. Są oczywiście spore błędy, ale sprawiła mi sporo frajdy. Nie wiem tylko czy mogę jej używać do noszenia naczyń bo wylakierowana jest akrylowym lakierem do drzewa. Czy mokre filiżanki nie zostawią śladów?

środa, 28 sierpnia 2013
Testy, testy
W ramach testowania bloggera pokażę parę zdjęć z lata. Jak pisałam niektóre rośliny dały czadu w tym roku, a pozostałe też się rozrosły jak opętane. generalnie małpi gaj mi się robi. Zielsko oczywiście nie było gorsze, nie nadążałam pielić, co na paru zdjęciach widać.
Najpierw niespodziankę zrobił judaszowiec kanadyjski i w końcu zakwitł. Wyglądał jakby ktoś poprzyklejał kwiatki bezpośrednio do kory.

Potem pokazał się bez, a właściwie lilak primrose. Ma niespotykany, budyniowy kolor i żółty środek.


Następnie szalały azalie. Mam ich ponad 10 i nigdy nie wiem która najładniejsza.









No udało się rozpracowałam dodawanie zdjęć i już na pewno przenoszę się na bloggera.
A następnym razem jeszcze trochę kwitnących zdjęć

Potem pokazał się bez, a właściwie lilak primrose. Ma niespotykany, budyniowy kolor i żółty środek.


Następnie szalały azalie. Mam ich ponad 10 i nigdy nie wiem która najładniejsza.









No udało się rozpracowałam dodawanie zdjęć i już na pewno przenoszę się na bloggera.
A następnym razem jeszcze trochę kwitnących zdjęć
Subskrybuj:
Posty (Atom)





















