Wróciłam do drutów. Niestety tak mam, że przy jednym długo nie wytrzymam. Porządkując karton z włóczką znalazłam 1,5 motka włóczki ISPE New York, który został po moim szalu Clapotis. Zachciało mi się poduszki. Niestety na całą nie starczy, muszę coś kombinować na tył. Na razie pokażę inspirację: a tu opis http://www.canadianliving.com/crafts/knitting/aran_pillow.php Moja będzie ciemno zielona i z cieńszej włóczki. Pokażę jak zrobi się jaśniej w domu bo zdjęcia z komórki kiepsko wychodzą w tej szarówce
W ramach powrotu do prac ręcznych oraz z broku porządnych okularów do haftu postanowiłam poćwiczyć decoupage. Na razie czysto od strony technicznej i bez cieniowania, żeby oswoić się z techniką. Kiedyś byłam na kilkugodzinnym kursie, którego wynikiem była to pudełko po bombce. Obecnie służy mi w łazience za pojemnik na maszynki jednorazowe. Trochę go zmarnowałam, bo nie był do końca polakierowany i się pobrudził. Mam nauczkę
Tym razem wzięłam starą tacę, którą kupiłam na giełdzie w Kłodzku podczas ferii. Kosztowała cale 5zł. Zapomniałam zrobić fotki przed robotą, oprzytomniałam pod koniec pierwszej warstwy. Widać fragmenty starego koloru:
A teraz wygląda tak. Są oczywiście spore błędy, ale sprawiła mi sporo frajdy. Nie wiem tylko czy mogę jej używać do noszenia naczyń bo wylakierowana jest akrylowym lakierem do drzewa. Czy mokre filiżanki nie zostawią śladów?